łupy / zakupy

Chwalipięta powraca.
Niby nic, a jednak coś. Tyle radości, że zęby bolą od suszenia (szczerzenia) :)

Klasyczny przykład szaleństwa POwypłatowego. Dzięki niemu (i innym - podobnym) moją wypłata jest typowo dietetyczna (jem coraz mniej) i miesiączkowa (trwa zaledwie kilka dni).

Pech chciał, że w dobie stanu zmienno-pogodowego, mój rozpieszczony samochód zdecydował się odpalić dopiero wtedy, kiedy ja postanowiłam, że skierujemy się do Rossmanna. Uszczęśliwiając srebrną strzałę, ruszyłyśmy wspólnie, w stronę zachodzącego słońca (wschodzącego szczęścia:).

Z butów o mały włos nie wypadłam, kiedy przy kolorówce natknęłam się na pomadkę Wibo Eliksir za 5.99 zł. Chwilę mi zajęło przeanalizowanie tej wspaniałej promocji. 2.70 zł mniej, a pod szafą tłoczno tak, jakby co najmniej telewizory rozdawali.
Mózgu nie oszukasz. Dają tanio - trzeba brać.
No to wzięłam. Zmuszona przepchnąć się przez tabun nastolatek, użyłam siły łokci i łapczywie zagarnęłam 3 przypadkowe odcienie, które bądź, co bądź okazały się strzałem w środek złotej tarczy! (fuksiara, a co!)



01 - najjaśniejsza szminka, jaką kiedykolwiek posiadałam.
Ciągle się do niej przyzwyczajam. W domu, w piżamie, rano, przed snem.. jestem sobie ot taką małą modelką i wciąż się uśmiecham do lustra.

04 - zgaszony róż. 
Ni to chłodny, ni to ciepły. Taki idealny. Myślę, że jest ideałem i czempionem w dziedzinie uwydatniania naturalnego koloru moich ust.

08 - malinowa mamba. Nie sama guma, ale jej opakowanie.
Mój ideał, nic dodać, nic ująć. Dla tej JEDNEJ, JEDYNEJ pomadki, zrezygnowałam z mocniejszego makijażu oka - tusz do rzęs i voila!




Pomadki same w sobie mają idealną, kremową, a zarazem bardzo delikatną konsystencję. Coś w rodzaju twardego masełka do ust, rozpuszczającego się pod wpływem ciepła skóry, z zabójczym kolorem! Nie wysuszają i nie podkreślają suchych (w moim wypadku wiecznie nadgryzanych) skórek. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to ich trwałość, ale skoro ich aplikacja sprawia mi tyle przyjemności, nie mam zamiaru odejmować im ani pół przysłowiowej gwiazdki!

W moim koszyku wylądowało również mnóstwo (babskich?) bibelotów - chusteczki nawilżające, pasta do zębów, waciki kosmetyczne oraz dwie perełki, a mianowicie: oliwka do dziecięcego ciała i maseczka Perfecta 24-karatowe złoto.



1. BabyDream, olejek dla dzieci 250 ml – 4,79zł (w promocji).
Myślę, że będzie on godnym i tańszym zastępcą oliwki Hipp (12.99 zł). Pachnie jak niemowlaczek, dobrze nawilża, nie ma parafiny. Skoro krem do twarzy tej samej firmy jest moim prywatnym hitem (cenowym!), w oliwce tej pokładam sporo nadziei.

2. Perfecta, Beauty Mask S.O.S – Rozświetlająca 10ml – 1.69zł
Pieję z zachwytu! Pieję i piszczę równocześnie. Po pierwsze, jedno opakowanie wystarczyło mi na 4 dni stosowania – grubszą warstwą na noc i cieńszą na dzień, pod makijaż. Blask – zdumiewający. Nie wiem, czy to 24 – karatowe złoto to nie marketingowa ściema, ale efekt na buzi zachwyca mnie z dnia na dzień. Kwas hialuronowy sprawia, że moja cera po przebudzeniu jest bardziej wypoczęta, niż ja sama. Podkrążonym oczom mówię stanowcze bye, bye !!!
Myślę, że jeśli raz w miesiącu zaszaleję i sprawię sobie jedno opakowanko, mój portfel nie obrazi się i przede wszystkim przestanie się chować po kątach, a cera zacznie nucić chwalebne pieśni.

pees Nie wiecie, czy w Naturach są już dostępne nowe, wiosenne produkty Catrice i Essence?

O zgrozo!
Ja nigdy nie mam dość …

Wasza K.








7 komentarzy:

  1. 01 Wibo podoba mi się :) A maseczkę Perfecta posiadam w swoich zbiorach, ale jeszcze jej nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah, to auto faktycznie przypomina psa :D Cieszy się zakupy niczym właściciel i chętnie pędzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szminki mają śliczne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oh i love n° 8 *-*

    Love your blog! I follow you now!

    I'll be waiting on http://nickydreams.blogspot.it/
    :D
    xxNicky from Italy

    OdpowiedzUsuń
  5. te pomadki naprawdę są świetne.

    OdpowiedzUsuń
  6. W Naturze niestety nie bywam. Za to też mam ochotę na Eliksir, ale w nr 5.

    OdpowiedzUsuń